Dziś w Aleppo

Tę misję, którą Pan nam powierzył tutaj wśród ludności w Aleppo, przyjmujemy jako okazję, by dawać świadectwo ewangelicznej postawy. Jezus nam powiedział: Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie (Mt 10, 8).
Najczęściej zadawanym nam pytaniem przez przyjaciół, znajomych, dziennikarzy jest: Jak żyjecie teraz w Aleppo, po wyzwoleniu w grudniu wschodniej części miasta? Jest już pokój?
Rzeczywiście był to moment przełomowy; pociski już nie spadają na nasze głowy, ulice, domy, szkoły, szpitale. Możemy poruszać się dużo swobodniej po mieście. Miasto powoli powraca do życia.
Ale czy rzeczywiście wojna już się skończyła?

Odgłosy wojny
Co noc słyszymy spadające pociski i odgłosy strzelaniny na obrzeżach miasta. W ciągu dnia są przywożone ciała młodych żołnierzy poległych w walkach. Jest tylko jedna droga do Aleppo, czasami z powodu toczących się na niej walk jest zamknięta, wtedy jesteśmy odcięci od reszty świata. Teraz mamy upały dochodzące do 40 stopni a nie ma prądu, a więc nie można włączyć wentylatora, nic przechowywać w lodówce, wiele dzielnic nadal nie ma wody; mieszkańcy często muszą ją nosić w kanistrach z bardzo daleka, czasami wnosić na czwarte lub piąte piętro, bo windy nie działają. Niektórzy opowiadają, jak wypracowali strategię wykorzystania każdej kropelki wody: ta sama woda używana jest wielokrotnie najpierw do mycia warzyw, potem do mycia się, następnie do przepierki, umycia podłogi i na koniec spłukania ubikacji. Często woda jest niezdatna do picia i wiele osób choruje, nawet z koniecznością pobytu w szpitalu.

Ci, którzy pozostali
Równowaga społeczeństwa jest zachwiana. Jest wiele ludzi starszych, opuszczonych, chorych, samotnych, którzy wymagają opieki. Pozostało niewielu młodych mężczyzn, za to sporo młodych dziewcząt, samotnych matek z dziećmi. Dzieci nie wiedzą, co to znaczy żyć w pokoju, w okresie całego ich dzieciństwa toczyła się wojna. Wiele z nich nigdy nie doświadczyło intymności mieszkania w rodzinnym domu. Dużo wychowuje się bez ojca. Ludzie cierpią w każdym wymiarze, potrzebują uzdrowienia duchowego, psychicznego i fizycznego. Choroby - niejednokrotnie spowodowane stresem, traumą czy zanieczyszczeniem powietrza w konsekwencji nalotów na nasze miasto - kardiologiczne, cukrzyca, nadciśnienie, choroby skórne, nowotwory dziesiątkują ludzi. Chorują dzieci z powodu niedożywienia, wiele z nich nie wie, jak wygląda mleko, ser, mięso...
Aleppo przed wojną było największym miastem przemysłowym w Syrii, zapewniającym 60% krajowej produkcji. Dziś jest sparaliżowane, bez przemysłu, dlatego mamy bardzo duże bezrobocie. Brakuje nam podstawowych rzeczy do życia, ceny są bardzo wysokie. Nawet ci, którzy mają pracę i pracują cały dzień, nie zarabiają wystarczająco, by zapewnić rodzinie żywność do końca miesiąca, produkty higieniczne, leczenie, lekarstwa itd. 93% rodzin potrzebuje wsparcia.

Wyżywić i leczyć
W obecnej rzeczywistości pomoc humanitarna stała się priorytetem dla parafii, a dopiero na drugim miejscu opieka duszpasterska. W naszej parafii rzymskokatolickiej pod wezwaniem św Franciszka z Asyżu, której jestem proboszczem, mamy 33 programy pomocy humanitarnej obejmujące chrześcijan wszystkich obrządków, a niektóre także muzułmanów.
Cały czas wspieramy rodziny, rozdając co miesiąc paczki żywnościowe zawierające ryż, cukier, herbatę, makaron, kaszę, olej… Finansujemy comiesięczny zakup prądu, bo ludzi nie stać na to, żeby go opłacić. Specjalną troską są objęte dzieci w wieku do 2 lat; co miesiąc otrzymują Cerelac lub mleko i pampersy. Świadczymy także pomoc w zakresie usług medycznych, bo nie ma u nas ubezpieczenia zdrowotnego, a leki co prawda są dostępne, ale ich ceny są bardzo wysokie. Pomagamy także finansować kosztowne operacje chirurgiczne. Dzięki pomocy z Polski wspieramy leczenie dzieci nie tylko w Aleppo, ale w całej Syrii. W ten sposób też wspieramy pośrednio szpitale, dając pracę lekarzom, personelowi...

Wesprzeć rodzinę
Dziś każda rodzina w Aleppo potrzebuje wsparcia, o ileż bardziej rodzina z osobą niepełnosprawną! Dzięki organizacji MAITRI z Polski wspieramy 160 rodzin małą comiesięczną kwotą na lekarstwa, pampersy i tyle innych potrzeb tych bezbronnych osób.
Innym projektem, którym się zajmujemy, jest rozdzielanie zbiorników na wodę. Przed wojną w Aleppo nigdy nie było problemu z wodą, a więc wiele osób nawet nie myślało, by zainstalować w domach zbiorniki na wodę... A ci, którzy je mieli, utracili je, bo podczas wojny pociski i kule kompletnie je zniszczyły lub podziurawiły. Teraz wiele domów nie ma wody. Dlatego w 2016 r. rozpoczęliśmy projekt rozdzielania zbiorników na wodę. Dotychczas rozdaliśmy ich 2500, i mamy jeszcze długą listę oczekujących. Rodziny muszą czekać kilka miesięcy, by je otrzymać.
Nowym programem, który narodził się z realności rodziny aleppińskiej i jej potrzeb, jest wsparcie młodych małżeństw. Podczas odwiedzania rodzin zdaliśmy sobie sprawę z dramatycznej sytuacji nowożeńców. Nie posiadają żadnych zasobów ekonomicznych sprzed wojny. To wstrzymuje ich przed zaakceptowaniem daru życia i zakorzenieniem się w kraju, sprawia, że cały czas myślą o emigracji. Do dzisiaj mamy zapisanych 948 małżeństw ze wszystkich obrządków. Wspomagamy ich comiesięczną paczką (żywność, produkty higieniczne, ampery), opieką medyczną, zwłaszcza w sytuacji macierzyństwa (ciąża, poród, wyprawka niemowlęca). Młoda rodzina jest przyszłością społeczeństwa. Rodzina budowana na wartościach chrześcijańskich to przyszłość Kościoła. Wspieramy ją duchowo i materialnie w naszym kraju, który przeżywa trudne chwile. Oprócz "towarzyszenia materialnego", w ramach tego programu, co miesiąc są organizowane spotkania formacyjne dla młodych małżeństw, gdyż z powodu wojny nie mieli żadnego przygotowania przedślubnego.

Miniprojekty
Drugim wymiarem naszej pomocy humanitarnej jest wspieranie ludzi w podejmowaniu pracy programem "mini-projekty". Osoby, które utraciły swoje warsztaty, sklepiki itp. w czasie wojny, a chcą na nowo je otworzyć, lub młodzi mający zawód, ale nie posiadający żadnego kapitału, składają podania z kosztorysem, a my szukamy środków finansowych. W ten sposób pomagamy ludziom, by "wzięli życie w swoje ręce", "stanęli na nogi", i zarabiali na chleb własną pracą. By zrezygnowali z zamiaru emigracji. Do dzisiaj wpłynęły już 434 podania.
Innym programem jest odbudowa domów. Mamy ich zgłoszonych 787. Celem naszej działalności jest przywrócenie nadziei i stabilizacji wielu rodzinom wykorzenionym ze swojej ziemi, żyjącym w beznadziejności i myślących o emigracji lub nawet separacji. Ale są także rodziny, które zaczynają wracać do Aleppo. To jest dla nas wielką radością. Do naszej wspólnoty obrządku rzymskokatolickiego wróciło 18 rodzin: z Wenezueli, Niemiec, Armenii, Libanu i miast Syrii, do których schroniły się z powodu wojny. Teraz, kiedy jest spokojniej, chcą wrócić do swoich domów. Jednym z powodów ich powrotu jest wiadomość, która do nich dotarła, że Kościół pomaga powracającym. Rodziny kontaktują się z nami i pytają: Myślimy o powrocie do Aleppo, do naszego domu, czy pomożecie nam stanąć na nogi? A my odpowiadamy z radością; Tak, oczywiście!

Pokolorować świat
Dzisiaj do największych wyzwań w Aleppo należy "odbudowa" osoby, zwłaszcza dziecka, które jest najbardziej zagrożone. Odbudowa dziecka w jego ciele, psychice, duszy, sensie przynależności do wspólnoty… W tym roku szkolnym wiele dzieci miało problemy ze skoncentrowaniem się na nauce w szkole z powodu nieuleczonej traumy.
Jako odpowiedź na te potrzeby, utworzyliśmy dwumiesięczny (od 4 czerwca do 31 lipca) wakacyjny program: Oratorium. Zaczęliśmy zapisy 3 tygodnie przed rozpoczęciem zajęć i już po 10 dniach mieliśmy zgłoszonych 860 dzieci w wieku od 4 do 15 lat. Zaskoczeni, musieliśmy zaniechać dalszych zapisów, zastanawiając się, jak będziemy mogli przyjąć tak dużą liczbę dzieci, z powodu braku przestrzeni.
Życie w Aleppo utraciło swe kolory. Zniszczenia, trudne warunki życia… Patrząc oczami dzieci, wszystko zostało jakby pokryte czernią. Tylko Jezus może nadać kolor temu, co widzimy. Tylko Jezus może przywrócić kolory, nadać sens temu, co przeżywamy. Dlatego naszemu letniemu obozowi nadaliśmy tytuł: Z Jezusem nadam barwy memu życiu.
Aby osiągnąć ten, cel chcemy najpierw sprawić, by dziecko było szczęśliwe na poziomie ludzkim: tańcząc, śpiewając, malując, grając w koszykówkę, pływając, wystawiając sztukę teatralną, wykonując robótki ręczne, ciastka… Ubodzy rodzice nie mogą sobie pozwolić na zapisanie dziecka na kursy rysunku, muzyki, pływania, zajęcia w ośrodkach sportowych… Nawet jeśli wiedzą, co trzeba zrobić, by pozwolić dziecku odkryć jego talenty i rozwijać je, nie mają na to środków finansowych. Letni obóz, dający dzieciom z ubogich rodzin tę okazję, jest prawdziwie uczynkiem dobroczynności i miłosierdzia w stosunku do dzieci z Aleppo, rzuconych na drogę ludzkości między życiem i śmiercią.
Zajęcia powierzyliśmy osobom wykwalifikowanym, profesjonalistom… Jest to dla nich okazja, by zarabiać na chleb, i sposób brania udziału w rekonstytucji społeczeństwa i Kościoła.

Świadectwo ewangelicznej postawy
W naszym Oratorium nie zatrzymujemy się jedynie na potrzebach ciała i umysłu dziecka, ale chcemy je prowadzić dalej i głębiej w sferę duchową. Pokazujemy mu na przykładach postaci biblijnych, jak Jezus może zmienić nasze życie, sprawić, by nabrało "kolorów", było bardziej szczęśliwe. O ile zaprosimy Jezusa i pozwolimy Mu wejść w nasze życie. W centrum wszystkich zajęć jest Eucharystia. To sam Jezus ofiaruje się, podczas gdy my jesteśmy tylko narzędziami, by ułatwiać Jego spotkanie z każdym dzieckiem. Tę misję, którą Pan nam powierzył tutaj wśród ludności w Aleppo, przyjmujemy jako okazję, by dawać świadectwo ewangelicznej postawy. Jezus nam powiedział: Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie (Mt 10, 8). Widzieliśmy bezinteresowność Tego, który oddał za nas swoje życie i przez naszą humanitarną służbę odzwierciedlamy tylko Jego bezinteresowność i dobroć bez oczekiwania rekompensacji. To co robimy, jest zawsze większe od naszych przewidywań. W naszej służbie "umywania nóg" liczymy przede wszystkim na Opatrzność. Po prostu dzielimy się tym, co otrzymujemy, i ciągle jesteśmy zaskakiwani "rozmnożeniem pięciu chlebów i dwóch ryb"…
Wyrażamy całą naszą wdzięczność stowarzyszeniom, parafiom i pojedynczym osobom za Waszą solidarność i hojność, dzięki którym możemy kontynuować naszą misję. Łączymy się w dziękczynieniu za wszystkie cuda, które Pan czyni, i w modlitwie za nasz rozdarty Bliski Wschód i każdą osobę cierpiącą na świecie. Dla pragnących wspomóc nasza działalność podajemy nr konta bankowego: 97 1090 2590 0000 0001 3466 0247; Fundacja Komisariat Ziemi Świętej, ul. Reformacka 4, 31-012 Kraków; tytuł wpłaty: pomoc Syria lub dzieła Kustodii Ziemi Świętej.
o. Ibrahim Alsabagh, franciszkanin
tłumaczyła s. Brygida Maniurka FMM
img
img